pantomek blog

    Twój nowy blog

    Znowu tam.

    Latem na polanie na Czarnem Rychu rozstawia swoje tipi. Mieszka w nim do końca sierpnia. Od ponad dwudziestu lat. 
    Kwiatoń, Krzywa, Nowica, Czarne…


    Pani Humecka z córką

    Ania z Julką

    Julka

    Pani Róża

    Morze

    1 komentarz

    Odrobina zróżnicowania dla mniej wytrwałych…

    … choć chyba jednak daleko nie uciekłem.

    Ilekroć jestem nad morzem, zawsze robię to samo zdjęcie.
    Najlepiej oglądać przy dźwiękach z płyty Ocean Songs Dirty Three.

    Brok

    3 komentarzy

    Nowy Rok przywitałem w Broku.
    W 2012 kontynuuję niekończącą się serię patyków i badyli.

    Tak udanego listopada nie pamiętam.
    Zdjęcia ze spacerów po wale wiślanym w okolicach Siekierek i po Kabatach.
    Dla wzmożonego efektu można słuchać Dirty Three.

    Zaduszki

    3 komentarzy

    To starocie, zrobione półtora roku temu we Lwowie. Ale teraz jest dobra okazja by je pokazać.

    SND

    4 komentarzy

    Pod koniec września na osiedlu Służew Nad Dolinką zawisła na chwilę wystawa moich zdjęć.
    Dla tych, którzy nie dotarli, miniaturowa wersja na blogu.

    Służew nad Dolinką”
    – to brzmi trochę groteskowo. Skąd nagle w dużym mieście jakaś
    dolinka? „Nad doliną” byłoby dostojniej, poważniej. Ale „nad
    dolinką”? Trochę jak z bajki.

    Zdziczałe wiśnie,
    jabłonki i krzaczki porzeczek zdradzają, że niegdyś musiał tu
    być sad owocowy. Dziś miejsce to przypomina raczej Tajemniczy
    Ogród, choć systematycznie odzierany ze swej tajemniczości przez
    wyprowadzających tu na spacer swoje psy.

     

    Nawet potok został
    upupiony i nazwany „Smródką”. Tylko trzciny, porastające jego
    brzegi, rozrastają się w coraz bujniejszy gąszcz.

    Są takie miejsca, w
    których stając, można nie zauważyć, że zaledwie kilkadziesiąt
    metrów dalej rozrasta się osiedle dwunastopiętrowych bloków.
    Dziko rosnące krzaki i drzewa wydają się stąd bujniejsze i tylko
    czasem, z prześwitu, wyglądają źrenice okien i szczęki balkonów.

    Jest
    jednak kilka
    wąskich przesmyków w tej gęstwinie, którymi
    można przejść na drugą stronę; tam, skąd bloki widać już w
    całej ich okazałości, a nawet skąd wydają się jeszcze wyższe,
    bo stoją na lekkim wzniesieniu.

    Tędy wchodzi się do
    labiryntu, który stanął na dawnym ogrodzie. ­Z gęstwiny drzew
    w gęstwinę betonu. I choć labirynt nie jest rozległy, Nowy z
    łatwością straci tu orientację. Rytmiczne rzędy okien i balkonów
    hipnotyzują, wszędzie jest podobnie.

    Ogród jednak nie daje za
    wygraną i, gdzie tylko może, odbija od korzenia. Między blokami
    wyrastają kępy krzaków, rozłożyste sumaki, wysmukłe brzozy.
    Pnącza bluszczu wspinają się na balkony.

    A mieszkańcy osiedla
    naiwnie myślą, że zasadzili je sami.

     

    Czarne

    10 komentarzy

    Do 1947 r. Czarne było zwykłą wsią w Beskidzie Niskim. Miało nawet swoją
    cerkiew. Teraz stoją tam tylko dwa domy. W obu mieszka Jurek.
    Jedynym śladem po żyjących tam niegdyś Łemkach są liczne cmentarze w dolinach i wzdłuż szlaków.

    Trochę się nazbierało. Z różnych miejsc, różnych okazji, nie do końca składają się w spójną serię, ale skoro już wróciłem do blogowania, to idę za ciosem i wrzucam. Do oglądania można posłuchać sobie Ry Coodera.


    • RSS